Dziewczęta założyły zwiewne sukienki lub białe staromodne bluzki oraz kapelusze, zaplotły warkocze, aby zjeść własnoręcznie przyrządzony podwieczorek, jak za czasów Ani Shirley. Jedna z uczennic ufarbowała włosy na zielono, a jeden z uczniów przeobraził się w Gilberta. Swoją obecnością ucztę uświetniła nawet Maryla i tym razem nie zgubiła swojej pięknej ametystowej broszki. W znakomitej atmosferze pożegnaliśmy się z lubianą przez uczniów powieścią.



